469 Obserwatorzy
22 Obserwuję
zarzadzacproza

Zarządzać Prozą

30-day Book Challenge - Dzień 11

Gracze - Renata Chaczko

Dzień 10 - A book you hated

Dzisiaj łatwo i nawet przyjemnie. Książek, które "znienawidziłem" po przeczytaniu było sporo, ponieważ wychodzę z dwóch założeń. Po pierwsze, żeby coś wyzywać(znaczy: konstruktywnie krytykować oczywiście), trzeba to poznać. Przez moje ręce przewinęło się więc kilka książek, które przeczytałem tylko i jedynie dlatego, że były mierne. Po drugie: lepiej czytać cokolwiek niż nic, co dorzuciło kolejnych parę lektur, których normalnie raczej bym unikał.

Do "Graczy" Renaty Chaczko usiadłem z drugiego wymienionego wyżej powodu. Okładka od razu kojarzyła mi się z "50 twarzami...", więc raczej mnie nie zachęcała. Wulgarność (wybaczcie, ale tylko z tym kojarzę dzieło pani Eriki) mnie w lekturach zwykle odpycha. Da się opisać, zarówno cudowne jak i okropne, przeżycia bez wulgarnych opisów. Wtedy nawet lepiej one trafiają do mnie - bo gdybym miał ochotę czytać o gwałtach czy innych dewiacjach to wiem jak działa internet. Za to stworzenie pełnej atmosfery bez twardego słownictwa jest sztuką.

"Gracze" sztuką w takiej postaci definitywnie nie są. To zbiór opowiadań kilku osób, które łączy przekazywana zapalniczka. Każde z tych opowiadań koncentruje się na seksie - co najmniej w mojej opinii, choć gdzieś tam pod tym jest niby fabuła, a nawet "zaskakujący" finał. Ja niestety domyśliłem się zakończenia wcześniej, ale doceniam, że autorka miała jakiś pomysł i nie pisała książki tylko dla opisów współżycia. I to chyba dla mnie jedyny plus tej powieści. Postacie, mimo iż wywodzą się z różnych środowisk, zachowują się tak samo wulgarnie i prostacko, a wszystkim chodzi tylko i jedynie o seks.

Ktoś mógłby powiedzieć, że to obraz upadku społeczeństwa, które przecież wynosi seksualność na piedestał i stawia ją ponad... Może. Ale ja tego nie kupuję. Nie dorabiam do tak króciutkiej książeczki ideologii, ani głębszego zamysłu.

Strasznie się rozpisałem, ale chociaż post jest wcześnie ;)